Szczerze mówiąc, wiele razy na przestrzeni tych lat myślałam o tym, aby do tego wrócić. Minęło trochę czasu, a ja wciąż za tym tęskniłam! Z tego względu podjęłam decyzję o reaktywacji bloga. :)
Kocham pisać, dzielić się swoimi przemyśleniami oraz robić zdjęcia - wspominając tylko o kilku moich zainteresowaniach. :)
Cóż, od czego by zacząć? Myślę, że najlepszym pomysłem byłoby przedstawienie wydarzeń oraz okresów w moim życiu od czasu ostatniego postu. Ogrom się wydarzył, ale finalnie wróciłam do tego samego miejsca, które okazało się tym prawdziwie autentycznym. Wniosek z tego jest bardzo prosty - nie daleko trzeba szukać swojego miejsca i głosu. Ale myślę że to jest cały, odrębny temat, który być może w jakiejś części zawrę w postach. :)
Naprawdę bardzo długo myślałam, że życie, jakie najbardziej ze mną współgrało się skończyło i już nigdy nie wróci. Przeżywałam w związku z tym przez długi czas… żałobę. Na szczęście zdałam sobie sprawę, że to nie jest prawda. Wciąż mogę kontynuować to, co kocham w taki sposób, jaki kocham i jaki jest dla mnie najbardziej autentyczny. :) Życie wciąż może być pełne i barwne, a nie tylko narzuconą formą przez obecne czasy.
Do tego również, prawdę mówiąc, brakuje mi społeczności - spotkań z szerszym gronem znajomych. Myślę, że obecnie jesteśmy trochę bardziej zamknięci na kontakt niż w przeszłości, chociaż kto wie, może się to zmieni?
Internet również zdecydowanie zmienił się w tym czasie. Prawdę mówiąc, jestem zwolenniczką jego dawnych dni. Wszytko stało się takie… nienaturalne i wymuszone, moim zdaniem.
Internet zawsze był dla mnie miejscem eksploracji inspiracji, zainteresowań oraz w równie dużej mierze miejscem do ekspresji siebie przez dodawanie zdjęć czy postów. Tak jak już wspomniałam, zdecydowanie mi tego brakowało. Mogę nawet powiedzieć, że wręcz czuję, jakby to była w jakimś stopniu nierozerwalna część mnie, za którą bardzo tęskniłam.
Myślę, że ciężko nam się przebić przez głosy obecnego „nawału” treści. Gdzie tu miejsce na własną ekspresję, kreatywność i unikalne, własne podejście? Bardzo mi tego brakuje. Dlatego po długim czasie tęsknoty również postanowiłam sama kultywować to za czym tęsknię i tworzyć taką przestrzeń dla siebie oraz osób, które mogą tu zaglądać. Bardzo podoba mi się idea powrotu do własnych korzeni i ich rozwijania - to jednak, w istocie, my!
Również po dwóch „podróżach” prób tymczasowego mieszkania gdzie indziej niż przez całe moje życie, z powrotem mieszkam w moim domu rodzinnym (choć przyznam szczerze, że nie jest to wcale nowa sprawa). Stawiam na całkowitą szczerość. Z resztą wydaje mi się, że zawsze kroczyłam w jakiś sposób swoją własną ścieżką w życiu, wytyczając dla siebie nowe szlaki, niezbyt patrząc na to, co w tym samym czasie mogą robić inni.
Łatwo wpaść w wir obecnej narracji oraz częstotliwości, niejednokrotnie powielanych, bodźców w mediach. Tęsknię za miejscem, gdzie była większa przestrzeń do eksploracji siebie bez presji pewnych narracji, które trzeba jednocześnie spełniać, poniekąd wkładając siebie w kategorie. Jestem zwolenniczką większej płynności pod tym kątem, może nawet naturalnie występującego niedopowiedzenia pewnych kwestii. Myślę, że wcześniej przekładało się to jednak z życia codziennego - wydaje mi się, że byliśmy bardziej „luźni”, co naturalnie przekładało się na naszą obecność w internecie. Tęsknię za indywidualnością tych można już powiedzieć starszych czasów.
Myślę, że obecnie mam też do przekazania więcej myśli niż w ostatnim okresie publikacji postów tutaj. Jednocześnie myślę też, że może nie zawsze tak będzie i nie chciałabym się uprzeć przy jednej, stałej formie. Raczej poszłabym wówczas w przeciwnym kierunku tego, co napisałam chwilę wcześniej. :)
Naturalnie wraz z wiekiem oraz doświadczeniami, którymi, może będę chciała się podzielić, oraz z własnymi przemyśleniami na ich temat czy lekcjami z nich wyciągniętymi?, myślę, że zwiększa się zakres naszych przemyśleń. Ja naturalnie lubię dzielić się z innymi tym, co wewnątrz mi gra, więc chętnie myślę o robieniu tego również tutaj. :) Do tego bardzo się cieszę, że zachowałam wszystko na blogu! Naprawdę muszę przyznać, że czuję się pełniejsza, podekscytowana oraz czuję pewnego rodzaju ulgę, że naprawdę mogę do tego wrócić w takiej formie, jaką obrałam lata temu, a za którą niesamowicie tęskniłam.
Z pewnością miałam również w życiu okresy, w których oddaliłam się od tej autentycznej wersji mnie. To, co zaobserwowałam jest naturalne, a jednocześnie z perspektywy czasu widzę jak to zadziałało również u mnie - w czasach, gdy, jak już wspomniałam, oddalałam się od autentycznej wersji mnie, upadała moja motywacja, chęci, determinacja, traciłam własne, autentyczne cele, marzenia czy inspiracje z pola mojego widzenia oraz pojawiały się po jakimś czasie problemy, w postaci, między innymi… lęków. Myślę, że może to wynikać z tego, że gdy nie żyjemy w zgodzie ze sobą, lub wręcz tracimy z nami samymi kontakt i nawet nie jesteśmy świadomi tego, że go nie mamy, czujemy się napięci, być może jest również większa potrzeba kontroli. Po jakimś czasie występuje spięcie ciała, lęki. Naturalnie to spięcie, które czujemy wewnątrz, musi znaleźć swoje ujście, więc w taki sposób może się objawiać. A idąc dalej, możemy podejmować kolejne decyzje i działania, które idą jeszcze „głębiej” i dalej nie w tym kierunku, w którym powinniśmy. Nim się ockniemy, jesteśmy w miejscu, które tak naprawdę nie jest nasze i zastanawiamy się, „jak tu trafiłem/łam?”
Myślę, że podkreślałam już to kilka razy, ale naprawdę niesamowicie cieszę się z tego, że tu powróciłam! Niech to będzie fajne dla mnie i być może również dla innych ❤️
Jest obecnie prawie 5:10, tak, nie mogę ostatnio spać haha
Wstawiam jeszcze na koniec kilka zdjęć z ostatniego czasu, w tym z nocowania u przyjaciółki, szybkich zakupów w Rivierze, pracy w Stabucksie nad czymś, co mnie na samą myśl ekscytuje! i dnia obchodów 100-lecia Gdyni :)
Goodnight to you!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz